niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 5

Po nieprzespanej nocy obudziła ją piosenka „ Secret” od „ The Pierces”, na początek nie wiedziała skąd to dobiega, ale po chwili zrozumiała, że to jej telefon. Dzwonił Mateusz, więc szybko odebrała.
- Hej. - powiedziała zaspanym głosem – Miałam do Ciebie zadzwonić,ale...
- Hej. - Przerwał jej. - Ale ja do Ciebie zadzwoniłem pierwszy. Następnym razem musisz być troszkę szybsza. - Zaśmiał się. - Obudziłem Ciebie?
- Tak. - Powiedziała po czym ziewnęła.- Ale już nie śpię. Mam prośbę.
- Jaką? - Zaciekawił się.
- Tata i ja mamy zamiar wyremontować stajnie, czy miałbyś czas i i ochotę nam pomóc?
- Hmm. - zastanowił się prze pół minuty – Ok. Może być. A kiedy zaczynacie?
- Nie wiem. Przyjdź do mnie o 11.00. - Powiedziała.
- Patrzałaś dzisiaj już na zegarek
- Nie. Czemu się pytasz?
- Bo właśnie jest 11.30. - Oznajmił, Aria się zaśmiała.
- Ups. To za pół godziny.
- Ok. pa
-Pa – Rozłączył się
Ada poszła do garderoby wybrała niebieskie krótkie spodenki od dresu i czerwoną bokserkę, włosy spięła w luźny kok i zeszła na dół. Zjadła śniadanie i wypiła szklankę mleka i nakarmiła Łapę Po dziesięciu minutach usłyszała rozlegający się dźwięk motoru, według niej mógł to być Mateusz, więc wyszła da dwór. Nie myliła się, chłopak właśnie schodził z maszyny, gdy dziewczyna do niego podeszła.
- Cześć – Powiedziała.
- Hej. - Odpowiedział i przytulił ją na przywitanie. Miał na sobie stare spodnie sięgające pod kolana i szarą poplamioną farbą bluzkę.
- Chodź. Idziemy do ogródka. - Poszli tam razem. Na miejscu był ojciec dziewczyny.
- Witajcie. Aria mogłaś mi powiedzieć, że Mateusz nam pomoże. - Powiedział na widok chłopaka.
-Dzisiaj mu o tym powiedziałam, a on się zgodził, więc przyszedł - zaczęła tłumaczyć.
- No dobrze, im więcej rąk do pomocy tym lepiej. Aria, ze względu na stopę nie będzie robić nic co by obciążało ją stopę. Mateusz będzie wykonywał ciężką robotę, czyli coś w stylu noszenie desek i innych ciężkich przedmiotów i inne czynności. Na początku musimy wymienić z stajni wymienić połamane i dziurawe deski. Zrozumiano?
- Tak jest! - krzyknęli głośno.
Każdy zabrał się do roboty. Mateusz przyniósł Adzie kilka desek do oszlifowania, ona następnie je pomalowała, on zaczął „łatać dziury” w stajni. Po 13.00 Aria poszła do kuchni, by ugotować obiad, stwierdziła ze zrobi spaghetti. Po tym jak nałożyła makaron, sos z mięsem na talerze zawołała tatę i Mateusza.
Przy posiłku odbyła się rozmowa, którą zaczął chłopak.
- Macie zamiar kupić konie? - Zapytał.
- Tak. Umiesz jeździć konno? - Odpowiedział pan Patrick.
-Jeździłem kiedyś z mamą, ale po jej śmierci przestałem. Teraz głównie zajmuję się rysowaniem, malowaniem, tworzeniem różnych rzeczy. Dostałem się do szkoły artystycznej i mam zamiar sztukę złączyć z przyszłością, a jeśli to mi się nie uda to wydam książkę, którą teraz piszę.
- Piszesz książkę?! - Zdziwiła się dziewczyna.
- Tak. Mam dopiero 13 rozdziałów. Nie spieszę się z pisaniem, mam czas. Obiecuję że ja jako pierwsza przeczytasz. A ty czym się interesujesz? - Zwrócił się do Arii
- Motoryzacją, wiem, że to nie jest zajęcie do dziewczyn, ale mnie to ciekawi. Interesuję się również zwierzętami, znam chyba wszystkie rasy psów i kotów oraz maści koni. Lubie bardzo rysować, później Tobie je pokarze. Wiem, że nie mam do tego takiego wielkiego talentu jak ty, ale mnie to relaksuje. Również fotografuję, czytam książki, - zaczęła wymieniać - jeżdżę na motorze, pływam, gram w siatkówkę, koszykówkę, piłkę nożną, śpiewam, gram na gitarze, perkusji, fortepianie, flecie, saksofonie, trąbce, basie i innych instrumentach.
- Dużo tego! - Mateusz zrobił wielkie oczy. - Z tych instrumentów co wymieniłaś umiem tylko grać na gitarze.
- A jak śpiewasz?
- Lepiej żebyś mnie nie słyszała jak śpiewa.
- Aż tak źle nie może być! - odezwał się ojciec Arii.
- Naprawdę jest tak źle. Możecie nie wierzyć. Gdy przeprowadziłem się do mojego wuja, bardzo często śpiewałem. Nie umiał tego wytrzymać, cały czas nosił zatyczki do uszu, ale nie działały, wuj się zdenerwował, wykopał mnie za drzwi, w dosłownym znaczeniu i powiedział tak : „ Albo się nauczysz śpiewać, albo przestaniesz to robić, bo Ciebie już nigdy do domu nie wpuszczę”.
- To Aria Ciebie nauczy śpiewać. Jedną dziewczynę, która śpiewała gorzej niż kot nauczyła, więc Ciebie też nauczy. Gwarantuję Tobie to. - Aria przewróciła oczami. - No co? Przesadzam? Powiedziałem coś za dużo. Aaaa rozumiem nie lubisz gdy mówię za ciebie i jak zbytnio ciebie chwalę. - Dziewczyna pokiwała twierdząco głową.
Rozmawiali tak długo, aż każdy miał pusty talerz. Aria wstała pozbierała brudne naczynia i pozmywała je. Mateusz chciał jej pomóc, ale odrzuciła jego pomoc, gdyż jest gościem w tym domu.
- Jeśli się nie mylę to przyjdzie do mnie dzisiaj znajomy. - Poinformowała – A za dwa tygodnie idę na koncert z Jessicą.
- Jaki kolega? - zaciekawił się Mateusz, w jego głosie słychać było zazdrość.
- Nie znasz go. Przyjechał do Polski tylko na jakieś dwa tygodnie. Nie wiem dokładnie. - Aria odłożyła ostatni talerz na swoje miejsce, Teraz wycierała sztućce. - Mieszka w Londynie.
- A skąd ty... - zaczął Mateusz, ale Ada mu przeszkodziła
- Go znasz? - Dokończyła za niego. - Mieszkałam kiedyś naprzeciwko niego
- Chodzi o no... tego … jak mu tam jest? Już wiem. Harry. Tak?
- Tak.
W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. Aria Otworzyła drzwi. Stał tam Harry.
- Hej. - Przywitał się.
- Cześć.- Odpowiedziała. - Wejdź. - Chłopak wszedł. - Harry to jest Mateusz. Mateusz to jest Harry. - Podali sobie ręce.

Siedzieli na kanapie do późna i rozmawiali o sobie, o swoim życiu, co się w nim zmieniło. Około j 23.00 Harry musiał już iść, a Mateusz poszedł sobie pół godziny później.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
No i jest już 5 rozdział. Wiem że jest krótki, ale nie mam za bardzo czasu pisać. 
Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę wszystkim dużo jajka, miłej atmosfery rodzinnej, dużo słodkości i wymarzonego prezentu. :** ^^ 

niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 4

Adrianna wstała wczesnym rankiem, gdyż szczeniak zaczął drapać drzwi by wyjść. Poszła z nim do ogródka, żeby mógł załatwić swoją potrzebę. Gdy wróciła do domu w kuchni znajdował się Ojciec Arii. Przy śniadaniu zaczęli się zastanawiać nad imieniem do pieska. Brali pod uwagę różne imienia jednak nazwali go Łapa. Będzie na niego mówić Łapka.
Aria miała nieziemską ochotę pójść pobiegać, ale kontuzja jej na to nie pozwalała, ostatecznie poszła do garażu naprawić zepsuty motor taty, Łapka poszedł za nią. Naprawiając maszynę piesek porwał jej pięć razy klucz francuski. Po dwóch godzinach zawołała tatę, żeby sprawdził czy działa prawidłowo i wszystko był działało tak jak miało.
 Dziewczyna teraz nie wiedziała czym się zająć, nie lubiła siedzieć bezczynnie, zawsze musiała się czymś zajmować , inaczej rozrywało ją z nudów. 
 - Może być dzisiaj ugotujesz obiad. - Zaproponował Ojciec – Wszystko co potrzebne znajdziesz w lodówce. 
 Bez wahania zaprała się do roboty. Po dwóch godzinach ugotowała pyszny posiłek . 
 Po skonsumowaniu jedzenia poszła do pokoju i przeczytała jakąś książkę, w tym czasie Łapa położył się obok niej i gryzł stary papeć następnie po jakimś czasie zasnął.
- Jessica do Ciebie przyszła – Poinformował ją tata.
 Aria powoli i ze szczególną ostrożnością zeszła na dół i przywitała koleżankę, która przyszła z Azorem. 
- Może byś wyszła na dwór? - Zaproponowała koleżanka – Możemy być tylko w twoim ogródku. 
 -OK.- Łapa się obudził i szybko zbiegł ze schodów do swojej nowej właścicielki. 
 -Jaki on śliczny! Jak się wabi? - Spytała głaskając psiaka. 
 -Łapa. Ma osiem tygodni. Mam do od wczoraj i tak czytałam tobie w myślach – Zażartowała Aria. Ku jej zdziwieniu Jessie jej uwierzyła i zrobiła dziwną minę, pokazującą: „ Jak to możliwe?”- Żartowałam, wiedziałam tylko o co się zapytasz. - Obie się zaśmiały i poszły do ogródka.
 Łapka na początku miał problem z zaakceptowaniem obecności innego psa i warczał na niego, Azor jednak nie wracał na to szczególnej uwagi. Po dwudziestu minutach szczeniakowi znudziło się warczenie i zaczął się bawić starym papciem. 
 - Jakiej muzyki słuchasz?- Spytała Jessica przerywając chwilę ciszy. 
 - Wszystko co mi wpadnie w uszy oprócz disco-polo. A ty? 
 - Ja słucham głównie One Direction, ale lubię także wszystko oprócz tego co wymieniałaś. 
 - Wiedziałam, że jesteś ich fanką! - Krzyknęła to na cały głos. - A wybierasz się na ich koncert? - Zapytała głaskając szczeniaka. 
 - Niestety nie. Nie stać mnie na bilety. - Powiedziała za smutkiem w głosie. 
 - Może uda się coś załatwić. - Aria nie chciała zdradzać za dużo.
 - Powodzenia. - Oznajmiła z sarkazmem z głosie.- Podobno bilety są już wyprzedane, a oni zapewne już są w Polsce. Nie uda tobie się zdobyć biletów nawet gdybyś miała... hmm... nie nie wiem.. Znała ich osobiście! Nikt już ich nie dostanie!Rozumiesz? 
- Uspokój się. Mogę zdziałać cuda. 
 W tym momencie przed nimi zjawił się Harry Styles. Jessie pisnęła na cały głos. Aria chwyciła ją za nadgarstek, żeby do nie go nie podbiegła i próbowała ją uspokoić.
 - Przepraszam za nią jest fanką. - Zwróciła się do sławnego chłopaka. 
 - Hej. Spokojnie. Nie dało się tego nie zauważyć. - Uśmiechnął się i przytulił Arię i czekał aż przedstawi mu jej koleżankę, i tak też uczyniła. Harry przytulił również Jessie, która nie chciała go puścić.
 - A gdzie zgubiłeś ochroniarzy? - Zaśmiała się Aria. - Bez nich nie powinieneś się ruszać, bo spotkasz jeszcze takie osoby jak ona. Hahahahahahahaha. 
 - Nie mam zamiaru z nimi przez cały czas łazić. Zwracam wtedy na siebie za dużą uwagę. - Wszyscy się zaśmiali. - A tak na serio. To jak byś się czuła gdybym przyszedł z moim wielgaśnym ochroniarzem. Zapewne dziwnie. Co nie? - Aria pokiwała głową.
 - Masz jeszcze wolne bilety na ten koncert za dwa tygodnie?- Spytała Aria. 
 - Właściwie po to tutaj przyszedłem. - Wręczył jej trzy bilety z wejściem za kulisy. - Proszę.- Aria mu podziękowała. - Muszę już lecieć, widzimy się jutro, OK? -Ok. - Pożegnali się i Aria i Jessica zostały same. - I co nie, wierzyłaś we mnie! Jak mogłaś! Tak znam ich osobiście. - Zaczęła jej „czytać w myślach”. - Mieszkałam kiedyś naprzeciwko nich w Londynie. Mają naprawdę super dom. Byłam tam nie raz. Spędziliśmy naprawdę miłe chwile, zaprzyjaźniliśmy się. A Harrego znałam jeszcze zanim powstał ten zespół. Poznaliśmy się nad jeziorem, kiedy mieszkałam w Irlandii. Mieszkałam również we Włoszech, na Chorwacji, w Hiszpanii. Można by było powiedzieć że obleciałam całą kulę ziemską dookoła. Po drodze zwiedziłam Japonię, Nową Zelandię i jeszcze wiele innych Państw. 
 - Łał. To miałaś naprawdę ciekawe życie. - Skomentowała Jessie.
 - Czy ja wiem? Denerwowały mnie ciągłe przeprowadzki, prawie nigdzie nie byłam dłużej nić rok może dwa. Cieszę się, że zostanę tutaj na stałe.
 Do ogródka wszedł Mateusz, w rękach trzymał: swój szkicownik, Jakiś stojak, farby, pędzle oraz duże płótno do malowania. Przywitał się z Aria. 
Jessie musiała iść na obiad, więc poszła i w ogródku została tylko Aria z Mateuszem i mogli spokojnie zrealizować swoje plany. Na początek Aria pooglądała rysunki swojego przyjaciela. Były ona bardzo doskonałe wręcz realistyczne. Na pierwszej stronie narysowana Ada, gdy była mała. Miała długie proste brąz włosy i przytulała swojego misia. Drugi przedstawiał ta samą dziewczynkę tym razem przytulała się do mamy, tak jej się podobał ten rysunek tyle było w nim wspomnieć, że aż Arii łza pociekła po policzku. Mateusz to zauważył i przytulił ją czule, następnie pocałował ją w czoło. W tym momencie ona się uspokoiła, zrozumiała, że ona jest dla niego bardzo ważna. 
 - Już dobrze. Mam do Ciebie jedno małe pytanie. - Nie czekając na pozwolenie mówił dalej- Chciałem Ciebie już o to zapytać przy pierwszym spotkaniu. Zależy mi tylko na prostej odpowiedzi tak czy nie, więc zaczynam. - Wciągnął głośno powietrze- Pójdziesz ze mną na randkę?- Spytał.
 - Tak. - Odpowiedziała nie pewnie – Tak – powtórzyła tym razem pewniej. 
 - To może za tydzień? - zapytał z entuzjazmem.
- Może być. - Uśmiechnęła się do niego pokazując mu rząd zębów.
- To jesteśmy umówieni. - odwzajemnił uśmiech. - To jak...malujemy Ciebie? - Podniósł do góry pędzle, by je zauważyła. Aria pokiwała twierdząco głową. - To będziemy tutaj czy może...
- U mnie w pokoju będzie lepiej. - oznajmiła, wzięła kule do rąk i obydwoje poszli do pokoju Ady.
Usiadła na krawędzi łóżka i bacznie przyglądała się Mateuszowi, który właśnie się stawiał „stojak” na podłogę, a następnie postawił na nim płótno.
- No to zaczynamy. - Oznajmił.
Wymieszał pierwszy kolor i coś namalował. Po godzinie może dwóch obraz był już prawie gotowy. Mateusz wprowadzał lekkie poprawki.
- I gotowe! - Powiedział, widać było, że był dumny ze swojego dzieła.
Dziewczyna wstała i stanęła obok Mateusza. Oniemiała z wrażenia. Przed jej oczami miała piękny obraz, była jeszcze mokry, ale i tak piękny, każdy szczegół był dopasowany. Aria miała wrażenie, że patrzy w lustro.
- Podoba Ci się? - Zapytał Matti i objął Arię w talii i pocałował ją w policzek.
- Jest przepiękny i taki dokładny. Jakbym patrzała w lustro. - Odpowiedziała. - Chcesz się czegoś napić – Mateusz popatrzał na zegarek w telefonie.
- Już jest 16.00. Muszę już iść, umówiłem się z kumplami. Naprawdę Ciebie przepraszam. Wynagrodzę tobie to. Obiecuję. - Wyszli na dwór, pożegnali się i Mateusz sobie poszedł.


Aria wzięła swój pamiętnik, długopis, usiadła na łóżku i zaczęła w nim pisać.
„ Od czterech dni mieszkam w Polsce. Jest świetnie! Znalazłam sobie przyjaciółkę, ma na imię Jessica, często się z nią widuje i tak jak myślałam kocha One Direction. Idę z nią na ich koncert za dwa tygodnie. Skręciłam sobie kostkę i muszę przez jakiś czas chodzić o kulach, ale będzie dobrze. Nie daleko mnie ( dwie ulice dalej ) mieszka mój przyjaciel z dzieciństwa Mateusz! Jak ja się za nim stęskniłam, jeżdżę z nim na motorze, czasem również z jego kumplami. Dużo rzeczy się u niego zmieniło. Został sierotą, jego mama zmarła jakiś czas temu, miał problemy. Z trudem dostał się do szkoły artystycznej. Umie przepięknie rysować ( malować ). Dzisiaj pokazał mi swój szkicownik, na pierwszej stronie byłam ja jako pięciolatka, a na drugiej ja i mama. Chyba przerysował to z zdjęć, dzisiaj również mnie namalował ( pozowałam mu ) efekt wyszedł nieziemski. Chyba się nawet w nim zakochałam, mam wrażenie że on we mnie, nawet zaprosił mnie na randkę. Tata dał mi pieska! Szczeniak jest czarny z białymi łapkami i uszkiem. Jest taki słodki. Jestem pewna, że wyrośnie na dużego psa. Nazwałam go Łapa. Poznałam głuchą dziewczynę o imieniu Ola. Jest ona siostrą najlepszego kumpla Mateusza. Mam nadzieję, że przytrafi się okazja, by ją jeszcze kiedyś zobaczyć. Czyli jednak u mnie się dużo zmieniło.”
Odłożyła pamiętnik na półkę z książkami. Poszła do ogródka, gdzie akurat był jej tata, który patrzał na stajnie do koni.
- O. To ty. - Powiedział i pogłaskał Łapę. - A co byś powiedziała gdybyśmy kupili sobie dwa konie? - Zapytał.
- Sama nie wiem. - odpowiedziała.
- Przecież ostatnio jeździłaś konno, więc podoba Ci się ten pomysł, czy raczej nie? Bez twojej zgody plan nie będzie zrealizowany. - Oznajmił, przytulił córkę.
- Może być. Pomysł jest nawet dobry. - Uśmiechnęła się lekko. - Będę jeździć. Jestem tego pewna.
- Trzeba będzie odremontować stajnie i jechać na targ konny i ty wybierzesz konia dla siebie. - Tata cieszył się, że córce spodobał się ten pomysł – Musimy sprawdzić jeszcze jaki mamy sprzęt, możemy to zrobić teraz. Jutro zaczniemy remontować. Będziemy potrzebować pomocy, bo sami nie damy rady. Może Mateusz by chciał nam pomóc?
- Może. Spytam się go. - powiedziała i poszła do kuchni, żeby zrobić kolacje.
Przez pięć minut się zastanawiała co by tu zjeść, zrobiła Sandwicze, a następnie zawołała ojca na posiłek. Po zjedzeniu włączyli sobie film pod tytułem: Igrzyska Śmierci. Był to jej ulubiony film. Miała wszystkie książki. Nawet miała w pokoju na ścianie plakaty z Peetą i Katniss. Nie raz próbowała sama ich narysować, ale jej się nie podobały własne rysunki, jedynie jej się spodobał rysunek kosogłosa na formacie A3. Powiesiła go na ścianie nad łóżkiem. Na koniec filmu zasnęła, tata wyłączył telewizor i zaniósł Arię do jej pokoju, położył ją delikatnie na łóżku i przykrył ją cieniutką kołderką.
Śniła jej się mama, która jeździła z nią konno w lesie, zboczyli ze ścieżki im oczom ukazał się wielki pożar. Koń na którym jechała mama stanął dęba i kobieta spadła z konia znalazła się jakiś metr od ognia. Aria nie wiedziała co się dzieje. Sen się przerwał gdy mama pobiegła do ognia i już nie wyszła. Ada obudziła się z krzykiem. Resztę nocy nie umiała nawet oka zmrużyć, zawsze widziała jeden widok: Płonąca mama.
Wczesnym rankiem poszła na dół, by nakarmić pieska.
- Nie umiałaś spać? - Powiedział tata dziewczyny z balustrady. - Słyszałem twoje krzyki.
- Nie umiałam spać. - Oznajmiła ziewając. - Miałam koszmarne sny.
- Przemyślałaś ten pomysł z końmi?
- Podoba mi się. - Rzekła po czym wyszła do ogródka.

Nie wiedząc co ma zrobić usiadła na ławce pod wielkim orzechem, miała wielką ochotę wspiąć się na niego, usiąść wysoko nad ziemią izolując się od świata, ale noga jej na to nie pozwalała. „ Za tydzień moja noga powinna wyzdrowieć i wtedy wejdę na to drzewo. Może nawet zbuduję sobie domek na drzewie. - Pomyślała patrząc na liście na gałęziach.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
No i jest już czwarty rozdział. Tak jak obiecałam w niedziele. 
Pozdrawiam Karolinę P., która przypomniała mi, że dzisiaj jest niedziela. :*
Komentujcie!. 

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 3

Po południu pojechała Na trasę motocrossową, gdzie była umówiona z Toffikiem. Do ustalonej wcześniej godziny było pół godziny, więc przejechała się trochę po trasie. Zachciało jej się pić. Przy wodopoju stała dziewczyna o blond włosach, obok niej była czerwona Yamaha.
 - Mogłabyś się przesunąć? Chciałabym się napić. - powiedziała Aria, lecz dziewczyna ani drgnęła, więc Ada powtórzyła – Mogłabyś się przesunąć? Chciałabym się napić – Tym razem dziewczyna pokazała na wodopój. Aria pokiwała głową, blondynka się przesunęła. Niespodziewanie ktoś położył rękę na ramieniu Arii, która momentalnie się przestraszyła i zakrztusiła się wodą. 
- Nie chciałem ciebie wystraszyć. - Powiedział znajomy głos, był to Toffik – Przepraszam – Dodał. -Nic się nie stało. - Aria odwróciła się jej wzrok zaczął śledzić tą blondynę, która właśnie wsiadała na motor. 
- Co to za dziewczyna? - Zapytała Toffika 
- Moja młodsza siostra Ola. Poznałaś już ją? 
- Niestety nie. - Odpowiedziała na pytanie. - Czy ona jest... - Zacięła się, nie chciała wymówić słowa „ głucha” . Było to dla niej za trudne, Ola właśnie się zatrzymała i stanęła obok swojego brata i pokazała coś rękami. „ To twoja nowa koleżanka?” przetłumaczyła sobie w głowię. Toffik przytaknął. 
 - „To jest Aria” – pokazał na migi, ostatnie słowo musiał przeliterować – „Przyjaciółka Mateusza.” - Dodał. Aria podała jej rękę. Ada nie wiedziała co ma zrobić, czy pokazać coś na migi, czy spytać o coś Toffika. Oprócz mamy nie znała nigdy żadnego głuchego. - Nie znasz nikogo głuchego, co nie? - w odpowiedzi dostał wielką ciszę 
 - Kiedyś znałam. - oznajmiła po chwili. - Ale już nie znam. 
 - Przecież to nie ma sensu. Jak mogłaś znać a teraz możesz nie znać? - Zapytał Toffik drapiąc się po głowie. - To jest bardzo skomplikowane i to moja prywatna sprawa – powiedziała. - To jak z tą nauką jazdy? - Zmieniła temat. 
 - Przejedź się na około dwa razy.- rozkazał, a ona tak uczyniła. - Za ostre robisz zakręty. Przy zakrętach musisz odrobinę zwolnić, a potem gaz do dechy. Zacznijmy o tego. 
 Aria założyła kask na głowę i pojechała. Pierwszy zakręt przejechała idealnie, ale przy drugim za późno zwolniła i wywróciła się, leżała w bezruchu pod motorem. Toffik po pewnej chwili do niej przybiegł, zdjął z niej motor, nachylił się nad jej twarzą, na szczęście oddychała. Po do minucie odzyskała przytomność. W tym momencie Ola przybiegła do nich. 
 - „Nic jej nie jest?” - Zapytała za migi. 
 - „Jest dobrze” - Aria pokazała odpowiedź w języku dla głuchych i wstała. 
 - To ty umiesz język migowy? Jakim cudem? - Zadziwił się Toffik. 
 - Przecież mówiłam, że znałam osobę głuchą. - Usłyszał w odpowiedzi, żeby Ola zrozumiała co powiedziała wymigała odpowiedź, równocześnie mówiąc. 
 - Ale to przecież nie ma sensu. Gdzie się tak nauczyłaś? - Zainteresował się chłopak 
 - „ Nie znam żadnej osoby, która mówi i miga równocześnie” - zamigała Olka 
 - „ To już znasz” - pokazała. - Chyba muszę już iść – Zwróciła się do Toffika, Pożegnali się i Aria wsiadła na motor i pojechała do domu. 
 Przed domem zauważyła, że Jessica opala się w ogródku, na szczęście jej nie zobaczyła na motorze. Podniosła tylko głowę, ale Aria była już w garażu. „ Chyba mnie zobaczyła” Pomyślała. Poszła do swojej garderoby i szybko się przebrała w krótkie kolorowe spodenki i niebieską bokserkę z napisem „ I ♥ motorcycle” , którą dostała od Taty. Włosy spięła w wysoki kucyk i zeszła do kuchni, kiszki jej marsza grały, więc postanowiła sobie podgrzać obiad, który tata niestety musiał sam zjeść. Po zjedzeniu tego włączyła Laptop żeby pooglądać sobie ulubiony serial „Pretty Little Liars”. Można było powiedzieć, że się od tego serialu uzależniła. W połowie odcinka usłyszała dzwonek do drzwi. Przed nimi stała Jessie ubrana w fioletową bokserkę i jeansowe szorty. 
 - Hejka. - Przywitała się z Jessicą – Wejdź proszę.- Wskazała do salon. Dziewczyna przyjęła zaproszenie. - Co tam u Ciebie? - Jessica usiadła za kanapie, skrzyżowała nogi. 
 - Nic ciekawego. - Odpowiedziała. - Chcesz się czegoś napić - Jessie przytaknęła. - Herbaty? 
 - Ok. A masz owocową? 
 - Tak.- Aria poszła do kuchni, po krótkiej chwili wróciła z dwoma kupkami z herbatą w rękach. Położyła to na stoliku w salonie i poszła po ciasteczka. Następnie usiadła obok koleżanki. 
 - Co dzisiaj robiłaś? - Jessie zadała pytanie, pocukrowała sobie herbatkę dwoma łyżeczkami cukru.- nie masz się czym martwić, widziałam ciebie dzisiaj jak wyjeżdżałaś z garażu na motorze. 
 - Byłam na trasie Motocrossowej, tam poznałam Olę, od razu ją polubiłam. 
 - Masz na myśli tą głuchą siostrę Amadeusza? - Zainteresowała się Jessie. 
 - Kto to Amadeusz? - Nie umiała skojarzyć o kogo chodzi Jessice. 
 - Jego kumple gadają na niego Toffik. 
 - Aha. Tak o nią chodzi. Jest bardzo miła. 
 - Zapewne poznałaś już jej brata, co nie? Przyjaźni się z tym twoim znajomym, nie raz widziałam ich razem, ale nigdy nie miałam przyjemności poznać jego imienia, mówią mu po prostu „Stary”. Chyba jest najstarszy tej paczki. - Powiedziała to tak szybo,że Aria to z trudem zrozumiała. 
 - Poznałam go. - Odpowiedź, była krótka, ale zwięzła. 
 - Ola, jego siostra w naszym wieku jest głuchoniema od uro... 
 - To ze ktoś jest głuchy – przerwała jej Aria – to nie znaczy że jest niemy. Uwierz mi wiem lepiej niż ty. 
 - Bronisz ją, ale to nie ważne, w dzieciństwie nikt nie chciał się z nią bawić, wszyscy się z niej śmiali, ale ona się tym nie interesowała, bo miała brata, który się nią zajmował, kiedy tylko miał czas. Specjalnie dla niej nauczył mówić na migi. Podziwiałam go za to. Chyba nadal ona jest dla niego najważniejsza na świecie. - Znowu powiedziała to bardzo szybko, że Aria z trudem nadążała - Mieszkają tuż obok mnie po prawej stronie. Dlatego wiem to wszystko. Amadeusz jest bardzo miły, zawsze mówi mi „cześć”, niekiedy nawet się zatrzymuje i zaczyna ze mną rozmawiać. Dziwię się tylko, dlaczego? Przecież jest ode mnie o trzy lata starszy. - Dziewczyna upiła łyk i sięgnęła po ciastko. 
 - Może dlatego, że jest po uszy zakochany w Tobie. - Zażartowała Aria. - He he.
 - Naprawdę w to wątpię. - Wzięła to na poważnie. - Może chce być dobrym sąsiadem. Muszę przyznać, że przystojny to on jest, ale szans u niego nie mam żadnych. 
 - Przesadzasz. Widziałam po jego oczach, że jest w kimś naprawdę zakochany. 
 - Na pewno nie we mnie. Ja nie mam szans u niego. Dzieli nas trzy lata. Jeszcze ta jego siostra. Muszę już iść, dziękuję za herbatkę i ciasteczka. - Wstała i podeszła do drzwi. - Pa - Pa pa. Odezwę się jeszcze. - Jessie poszła, a Aria pozostała sama. 
 Na dworze robiło się coraz cieplej, jej tata pracował w ogródku. Aria wyszła do taty, wzięła wiadro, kopaczkę i zaczęła plewić, znalazła sobie przynajmniej zajęcie na dwie godziny. Słońce już tak bardzo nie paliło, więc raczej nie dostanie poparzenia słonecznego, dlatego zdecydowała się na takie zajęcie. Gdy skończyła, nabrała ochoty na truskawki, więc poszła po koszyczek i przez półgodziny napełniła go tymi pysznymi owocami. Poszła do taty, który właśnie robił coś w stajni. - wyplewiłam ogródek i pozbierałam truskawki – Pochwaliła się. 
 - A ja zrobiłem porządek w stajni. Mam zamiar ją zburzyć, bo po co ma ona tutaj stać, skoro i tam nie mamy już koni. Chyba mnie rozumiesz. 
- Tak. A co tutaj będzie zamiast tego? - Nie wiem. Może zasadzę kilka sadzonek jabłoni, ale to nie jest już pewne. 
 Nagle usłyszeli potężny grzmot. Szybko uciekli do domu, wyłączyli telewizor z prądu i telefony. Zaczęło padać, na początku lekko, a po pięciu minutach lało jak cebra. Po chwili piorun uderzył w ziemię, że wszystko przez ułamek sekundy wyglądało jakby był dzień, ale potem nastąpiła ciemność. Cała wieś była bez prądu. Aria po omacku naszykowała sobie coś do jedzenia. Nie była do końca pewna co wyciągnęła z lodówki, kształtem przypominało ser pleśniowy, ukroiła kilka plasterków, następnie wyjęła chleb i ukroiła jedną pajdę i położyła na niego plasterki tego czegoś co wyciągnęła z lodówki. Po ugryzieniu okazało się, że to jednak ten ser. Zjadła to z wielki apetytem. 
- Znalazłem latarki – Pochwalił się tata, który przez półgodziny szukał latarek w pudłach – Proponuję by rozpakować te pudła. Jeszcze sobie nogi połamiemy.
- Jutro z samego rana coś rozpakuję. Teraz pójdę spać. Dobranoc. 
 Aria poszła do swojej garderoby, przybrała się w piżamę, umyła zęby i poszła do łóżka. Z powodu burzy nie umiała zasnąć. Burza powoli się oddalała, więc Aria mogła już zasnąć. Rano obudził ją dzwonek do drzwi. „Kto to może być?” pomyślała sobie. Szybko się ubrała i poszła utworzyć. Stała tam jakaś nie wyższa niż Aria kobieta. 
 - Dzień dobry. - Oznajmiła pięknym głosem. - Dzień dobry. - kobieta podała jej dłoń.
 - Niech pani wejdzie. - Wskazała na salon.
 - Dobrze. - Przyjęła zaproszenie, weszła do środka. - Ja przyszłam do twojego taty. - Oznajmiła. - Już go wołam. - Aria podeszła do schodów – Tato! - zawołała, tata od razu ją posłuchał. - Coś się stało, kotku? - Zapytał schodząc po schodach. - Masz gościa. - Poinformowała go. 
Tata zaczął od razu rozmawiać z kobietą. Dziewczyna nie chciała podsłuchiwać tej rozmowy, więc poszła do swojego pokoju. „Świetnie. Tata zapewne chce zastąpić mamę tym czymś, co tu przed chwilą przyszło” -Pomyślała i ze złości kopnęła w jedno z pudeł leżących na ziemi, z hukiem upadła na ziemię. Musiała sobie stłuc nogę i to bardzo. Z trudem przykuśtykała do łóżka, na którym usiadła, sprawdziła, czy stopa ma się tak źle jak bolało. Na szczęście nie wyglądała na złamaną, chyba ją sobie tylko mocno stłukła. Odetchnęła z ulgą, ale lekarz musiałby obejrzeć nogę, tak będzie najlepiej. Po pięciu minutach do pokoju wszedł tata, szybko podbiegł do łóżka córki. - Co się stało? - Zapytał Arię, która właśnie masowała właśnie stopę. - Przypadkiem kopnęłam w pudło i chyba sobie bardzo stłukłam stopę. Strasznie boli, ale wydaje mi się, że nie jest złamana. 
 - Może lepiej jeśli zobaczy to lekarz, on lepiej oceni. - Aria kiwnęła głową. 
Ojciec pomógł Arii dojść do auta i wejść do środka. Pojechali na pogotowie. Przez dziesięć minut czekali na swoją kolej do lekarza. Gdy tam weszli, lekarz spytał się jak to się stało, oczywiście powiedziała prawdę, ale pominęła fragment dlaczego się zezłościła. 
 - Stopa nie jest złamana – Stwierdził doktor Koński po otrzymaniu zdjęć z prześwietlania – Jest tylko lekko skręcona, stąd ten ból. Macie kule? - zapytał. Tata przytaknął. - To świetnie! Aria Potrzebna Ci będzie taka specjalna opaska uciskową, ale ja Tobie ją dam. Przez  tydzień nie możesz stopy obciążać, dlatego będziesz chodzić o kulach. Rozumiesz?
 - Tak. - Odpowiedziała.
 - Nie możesz nic robić co obciąża stopę. Co lubisz robić? - Spytał doktor. 
 - Hmm. Lubię jeździć na motorze. - Odpowiedziała. Lekarz tylko pokręcił głową. - Szkoda. 
Wizyta się skończyła. Aria i jej tata pożegnali z lekarzem. Dziewczyna całą drogę do domu ani razu się nie uśmiechnęła, cała czas siedziała naburmuszona na przednim siedzeniu.
 - Dlaczego kopnęłaś w te pudło – zadał pytanie, może z ciekawości, a może dlatego by przerwać ciszę, ale w odpowiedzi uzyskał tylko ciszę. - Dlaczego nie chcesz ze mną rozmawiać? - Zaczął się irytować. - Czy chodzi o tą kobietę, która do mnie przyszła?- Nadal nie odpowiedziała.- Aria nie masz się czym martwić, nikt nigdy nie zastąpi mamy, nikt – Powiedział jakby jej czytał w myślach. W tym momencie dojechali do domu. Aria otworzyła sobie drzwi od auta, tata szybko podbiegł do niej, ale ona nie chciała przyjąć pomocy, szybko ją odrzuciła, ale ojciec nie dał za wygraną, podniósł ją, oparł jej biodra o swój barek i trzymał za łydki. Aria zwisała głową w dół. Tata zaniósł ją do salonu i położył na wersalce. 
 - Ja idę poszukać kul, a ty załóż te coś na tą stopę. - Rozkazał jej. Rzucił tą opaską uciskową na stopę w jej twarz i poszedł do piwnicy. Dziewczyna posłuchała rozkazu taty i włożyła to coś na stopę. Bardzo ja stopa bolała. Położyła dwie poduszki na stole i na to dała stopę, włączyła telewizor, zaczęła skakać po kanałach, ku jej nieszczęściu nic nie leciało co by ją zainteresowało. Ostatecznie wyłączyła telewizor i przypomniało jej, że ma wyłączony telefon, włączyła go. Następnie przyszło do niej sześć SMS-ów – dwa od Jessie , która chciała pójść z nią na spacer. Reszta była od Mateusza, który zaproponował jej wyjazd nad jezioro na motorach. Następne wiadomości wskazywały, że zaczął się martwić dlatego, że nie odpisywała.
 - „ Sorry, nie mogę iść na spacer przez jakieś dwa tygodnie. :-( - Napisała Jessice.
 - „ Sorry, przez tydzień nie mogę jeździć na motorze. :-( - Odpisała Mateuszowi. Oboje w tym samym czasie napisali SMS-a o treści „Dlaczego?”. Aria napisała Jessice, że ma skręconą kostkę i że nie może jej nadwyrężać. . Po wysłaniu tego skopiowała treść wiadomości i wysłała to Mattiemu. Jessie zaczęła się dopytywać co się stało, odpisała jej szczerze co się stało , Jednak na pytanie „ Dlaczego się zdenerwowałaś?” odpowiedziała jednym prostym słowem „ Nieważne”. Mateusz przestał do niej pisać. W salonie zjawił się tata dziewczyny z kulami w ręku, oparł je o stolik, z sam usiadł na wersalce obok Arii i zaczął z nią rozmawiać. Jednak córka nie miała na to najmniejszej ochoty. 
 - Nadal jesteś na mnie zła.- Zadał te pytanie po raz dwudziesty. 
 - A powinnam? - Nareszcie ojciec dziewczyny usłyszał odpowiedź.
 - Właściwie sam nie jestem do końca pewny. Powiedz mi tylko jedno. - Ada pokiwała głową. - Czy chodzi o tą kobietę, która rano do mnie przyszła? Mów szczerze, bo wiesz jak ja nie znoszę kłamstw, szczególnie od ciebie. Jako rodzina mamy sobie gadać wszystko. 
 - Szczerze? To w pewnym sensie właśnie o nią chodzi. Bałam się że to właśnie ona może zastąpić mamę. Na pierwszy rzut oka wydawała się wredna, może chodzi o jej krzykliwy ubiór. Mama by się tak nigdy w życiu nie ubrała.
 -Jak ja Tobie już wcześniej mówiłem nikt nigdy nie zastąpi mamy. Ona pozostanie w naszych sercach już na zawsze. Co do tej kobiety to mnie z nią nic nie łączy. Mam do niej pewną sprawę, o której się zapewne dowiesz na niedługo. - Na zgodę się przytulili. 
 - Mogę teraz ja tobie zadać pytanie. - Tata pokiwał głową – Co sądzisz o Mateuszu? - Hmm. Jest to przyzwoity chłopak, który podobno miał problemy. Dla twojej informacji rozmawiałem z jego wujem. Bardzo sobie go chwali. Mateusz to bardzo biedny chłopak. Chyba wiesz co go w życiu spotkało, ale żebym go mógł lepiej ocenić musiałbym go lepiej poznać. 
 - Masz racie. Wiem o wszystkim co mu się przytrafiło. Kiedy mi o tym powiedział znieruchomiałam.
 Nagle przed domem rozległ się dźwięk motoru, a następnie ktoś zapukał do drzwi. Ojciec wstał i otworzył. Stał tam chłopak, o którym wcześniej rozmawiali. Trzymał on w ręku kask.
 - Dzień dobry. - Przywitał się z mężczyzną
. - Witam – podali sobie ręce. - Ty zapewne do Arii, prawda?
 - Ma pan rację. Napisała mi, że skręciła kostkę. Nie umiałem w to uwierzyć i przyjechałem się upewnić, czy to prawda. - Zaczął się tłumaczyć.
 - Chłopie! Nie musisz mi się tłumaczyć. Wchodź do środka. Mateusz za zgodą ojca dziewczyny wszedł do środka, podszedł do Arii, przytulił ją na przywitanie i usiadł na kanapie obok Arii. Obok Niej po drugiej stronie usadowił się pan Patrick. Mateusz czuł się bardzo nieswojo w taty Arii. Nie wiedział co powiedzieć, dziewczyny również się tak czuła. 
- A więc. - Przerwał ciszę pan Patrick. - Czy wy jesteście, no, no wiecie razem? - Zapytał niepewnie. 
 -Nie. - Odpowiedzieli równocześnie. - My się tylko przyjaźnimy. - Znowu zapadła cisza.
 - Może byście się napili herbatki? - Zaproponował ojciec po pięciu bardzo długich minutach. - Obydwoje pokiwali głowami.
 -Jak to się stało? - Zapytał Mateusz po tym jak tata Arii poszedł do kuchni. 
 - A więc, dzisiaj rano przyszła jakaś kobieta...- Ada opowiedziała mu co się stało ze szczegółami. ...Akurat gdy skończyła do salonu wszedł tata dziewczyny trzymający w rękach tacę z kubkami z herbatką, talerzyk z ciastami, czekoladą i innymi smakołykami. Położył to na stoliku i każdy wziął kubek, pili małymi łyczkami.
 - Ja muszę iść na miasto. - Oznajmiła tata Arii po wypiciu herbaty i zjedzeniu dwóch czekoladek. Po tych słowach ubrał białe Adidasy i wyszedł, więc Aria i Mateusz zostali sami. 
 Przez godzinę gadali o różnych sytuacjach, które im się kiedyś przytrafiły. Aria opowiedziała jak jej ciocia (bliźniczka mamy) przyszła ich odwiedzić, Aria wtedy otworzyła drzwi i krzyknęła do taty: „ Mama żyje!”.
 - A teraz koniec gadania o mnie powiedź coś o sobie. - Dodała koniec.
 - Co ja mam tobie powiedzieć? - Zastanawiał się na głos – Już wiem! Opowiem tobie o moim szkicowniku. Dostałem go zaraz po twoim wyjeździe, żebym o tobie tak często nie myślał. Jednak za bardzo to się nie udało. Dopiero cztery, pięć lat temu zacząłem w nim rysować. Tak się tym zainteresowałem, że dostałem się do szkoły artystycznej. Zostałem siedzieć w drugiej klacie gimnazjum, więc miałem problemy z dostaniem się do tej szkole, ale udało się. Wszyscy, który widzieli moje rysunki twierdzą, że mam wielki talent, ale cóż względem siebie jestem bardzo wymagając, więc zawsze mówię, że mi to nie wyszło, wiem jednak, że jest inaczej. - Uśmiechnął się do Arii. - Chcesz je zobaczyć?
 - Tak! Cieszę się, że że mi to zaproponowałeś – Przytuliła go czule, w tym momencie zdała sobie sprawę co do niego czuje.
 - A może narysuję Ciebie. Co o tym myślisz? - Uśmiechnął się jeszcze bardziej, pokazując rząd idealnie białych zębów. W odpowiedzi uzyskał głośne TAK. - To może jurto o 14.00?- Zaproponował.
 - Mi pasuje. - Odpowiedziała po chwili zastanowienia. 
 - To świetnie. Teraz muszę już lecieć. - Wstał. Przytulił ją na pożegnanie i sobie poszedł. 
 Aria została sama. Wzięła kule i pokuśtykała do swojego pokoju. Położyła się na łóżku, do uszu wsadziła słuchawki i włączyła pierwszą lepszą piosenkę. Czas automatycznie zaczął płynąć szybciej, po godzinie zasnęła. Po trzech godzinach skończyły jej się piosenki na telefonie, jednak ostatecznie obudził ją tata, który właśnie wchodził do pokoju. U jego stóp stał słodki czarny szczeniaczek o białych łapkach i uszku.
 - I jak Ci się podoba? - Odezwał się Ojciec dziewczyny. Nie czekając jednak na odpowiedź dodał jeszcze:- Jest twój. - Wziął szczeniaka na ręce i położył go na łóżku. Od razu zasnął.
 Mężczyzna wyszedł z pokoju. Aria zasnęła.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^ Mam nadzieje, że się podoba. Przepraszam że dodałam ten rozdział tak późno, ale wczoraj miałam zabiegany dzień.  Życzę miłego dnia. :-* . 

niedziela, 30 marca 2014

Rozdział 2

Aria po powrocie do domu odbyła rozmowę z tatą. Chciał wiedzieć gdzie była i z kim, nie lubiła kłamać, więc powiedziała mu prawdę, może nie całą, opuściła tylko że byli tam koledzy Mateusza. Po rozmowie poszła do swojego pokoju, położyła się na łóżku, zastanawiając się co będzie robić jutro. Stwierdziła że pojedzie znowu tam gdzie była dzisiaj, może nawet umówi się z Mateuszem. Gdy tylko o nim pomyślała dostała od niego SMS o treści: „Jak Ci się dzisiaj podobało? Może byśmy się na jutro umówili.”, a ona na to : „Było świetnie. To na którą jesteśmy umówieni?. On jej odpisał tak ;: „ Na pierwszą, jeśli Ci pasuje. Weź strój kąpielowy”. Zadziwiona dziewczyna spytała się: po co ma wziąć strój kąpielowy? Jednak on nie chciał tego zdradzić.
Powieki zaczęły jej opadać, więc stwierdziła, że pójdzie się ubrać w piżamę, a później pójdzie spać, zrobiła tak jak zaplanowała, tylko że jeszcze powiedziała tacie „dobranoc”
Przykryta pod cienką kołdrą zaczęła zastanawiać się gdzie Mateusz chce ją zabrać, może na basen, albo nad jakieś jezioro. Umówili się na motorach na tym samym zakręcie co dzisiaj, więc basen do tego nie pasował, a jezioro od razu wykluczyła. Rozmarzyła się o nim, o tym jakie on ma śliczne oczy „ Są takie duże pełne nadziei i świecą” pomyślała na temat oczu, następnie myślała na temat dzisiejszego długiego uścisku , zasnęła.
Rano obudził ją tata informując, że ma się jak najszybciej ubrać i zejść za dół, ponieważ Przyszła do niej Jessica, właśnie tak uczyniła. schodząc na dół, gdzie czekała na nią koleżanka popatrzała na zegar, była 11.12.
- Cześć- Przywitała się Aria.
- Hej- Odpowiedziała dziewczyna. - przepraszam, że Ciebie obudziłam, ale myślałam, że byłaś już od godziny na nogach.
- Nic się nie stało. Nawet muszę Ci podziękować, bo bym się zaspała. Więc dziękuję.
- Nie ma za co – niepewnie powiedziała Jessie.- Mam jedno małe pytanie.
- Jakie? Pytaj śmiało
- Czy zmieniły Ci się plany na dzisiejsze po południe? - Zapytała bez zastanawiania
- Owszem zmieniły się, ale nadal jestem zajęta.
- Szkoda. A kiedy masz czas?- Zadała drugie pytanie.
- Może jutro, ale nie obiecuję że mi nic nie wyskoczy – Odpowiedziała dopiero po dłuższym zastanowieniu.
- Ok. To przyjdę po Ciebie jutro około drugiej. Pokarzę Ci coś bardzo ciekawego. - Poinformowała ją.
Jessica musiała iść do domu z powodu, iż zostawiła Azora samego w domu. Po pożegnaniu Aria poszła do góry zastanawiając się co musi wziąć ze sobą na wycieczkę. Wzięła do ręki plecak, w którym później znalazł się ręcznik, szczotka i trochę słodkiego oraz telefon. Ubrała strój kąpielowy pod specjalne ubranie na motor. Plecak założyła na plecy i poszła do garażu, by wyjechać z nim na podjazd.
- Gdzie jedziesz? - Zapytał ją tata na podjeździe.
- Gdzieś z Mateuszem – Odpowiedziała szczerze, ale i tak tata na nią podejrzanie spojrzał.- No weź daj spokój. On jest moim przyjacielem, którego bardzo dawno nie widziałam.- Znowu spoczęło na niej te spojrzenie- Będziemy tylko we dwoje. - Odpowiedziała na niezadane pytanie.
- Ok. Jedź już, bo on tam chyba już czeka.
- Dziękuję – Przytulili się i ona pojechała w umówione wcześniej miejsce.
Tata miał rację, Mateusz stał obok swojego motoru na zakręcie. Na plecach miał plecak dość sporych rozmiarów. Dziewczyna zatrzymała się tuż przy nim, a on ją czule przytulił, wsiadł na motor, założył kask i dał Adzie znak, że ma już ruszać. Chłopak ją szybko wyprzedził, żeby wiedziała gdzie ma jechać. Wjechali na jakąś polną drogę, później jechali przez las, następnie przez chaszcze, aż wreszcie dotarli na miejsce. Było to duże jezioro na końcu lasu. Aria była zachwycona tym widokiem. Woda była bardzo czysta, widać było piaszczyste dno. Stwierdziła, że musi być płytko. Zdjęła kask i zaszła z motoru, Mateusz uczynił tak samo, tylko że on jeszcze zdjął plecak i wyciągnął z niego koc, truskawki w pudełeczku, czekoladę, ciasteczka i inne łakocie. Podszedł do Adrianny i pomógł jej zdjąć plecak, następnie przytulił ją mocno.
- Pięknie tu.- Stwierdziła uwalniając się od uścisku, zaczęła zdejmować ubranie na motor, tak że zastało na niej niebieskie bikini, chłopak też się rozebrał. Miał na sobie granatowe spodenki ( w których miał zamiar się kąpać.)
- Cieszę się, że Tobie się podoba.- Powiedział – To jak? Na początek idziemy popływać, a później coś zjemy?- Dodał
- Ok.
Mateusz wziął ją niespodziewanie na ręce, tak że ona krzyknęła i pobiegł z nią do wody, zatrzymał się kiedy woda mu sięgała pod pas i postawił dziewczynę na nogi. Rzucił się do wody, popłynął kawałek i stanął na nogi i pokazał jej, żeby płynęła za nim, więc tak uczyniła. Pływali przez dłuższy czas aż wreszcie Mateusz wyszedł z wody i usadowił się na ręczniku, który przedtem położył obok koca i obserwował pływającą Arię.
- Dlaczego mnie tu przyprowadziłeś – zapytała wychodząc z wody
- Bo uwielbiam tu przychodzić, nigdy wcześniej nikogo tutaj nie przyprowadzałem, bo boję się że ten ktoś przyprowadzi kogoś i tak dalej. A tobie pokazałem to miejsce z powodu, iż Ci ufam.
- Co? Ufasz? Dlaczego? - Zainteresowała się Aria.
- Nie umiem tego wytłumaczyć. - Odpowiedział szczerze. - Siadaj.- Dziewczyna tak właśnie uczyniła. Zaczęli się zajadać na początek truskawkami, jak one się skończyły to była kolej na ciasteczka. Pół godziny szczerze rozmawiali praktycznie o życiu.
- Jak tam twój angielski? - Zapytał.
- Jest dobry, tylko że słychać że jestem z Nowego Jorku – miasto wymówiła z lekkim akcentem.
- W twoim Polskim nie słychać żadnego akcentu – Stwierdził tak Mateusz.
- Zdaję sobie tego sprawę, przecież wiesz, że jestem polką. Z Tatą praktycznie nigdy nie mówiłam po Angielsku.
- Nawet przy znajomych?
-Nawet. Nieraz mnie się pytali po jakiemu z Tatą rozmawiam, a ja im odpowiadałam, że po polsku.
- Bardzo ciekawe. Kiedy się nauczyłaś naprawiać motor?- Zapytał trzymając w ręce kostkę czekolady.
- Jakiś rok temu, kiedy tata przyniósł zepsuty motor, powiedział wtedy że jeśli go naprawię to kupi mi motor, który mi się będzie podobać, więc zabrałam się do roboty, przeczytałam masę książek i go naprawiła. Zajęło mi to jedynie dwa miesiące.
- Naprawdę – Nie uwierzył w tą historyjkę – Nie wierzę Ci.
- Skoro mi nie wierzysz to mogę Tobie pokazać te książki.
- To kiedy?
- Jak będziesz miał czas to jutro rano.
- O której?
- O 10.00 masz być u mnie.
- Ok.
- Jak długo jeździsz na motorze.- Spytała
- Z dwa lata będzie. Oszczędzałem na niego chyba trzy lata i nie mam żadnej barwnej historyjki do tego. Po prostu poszedłem do sklepu i kupiłem najtańszy jaki był.
Rozmowa toczyła się dalej, zadawali sobie rozmaite pytania, dotyczące życia prywatnego. Gdy nagle zadzwonił telefon Arii.
- Przepraszam, muszę odebrać – wstała i poszła bliżej wody, następnie odebrała. - Hello
-Hello – Usłyszała w telefonie – Have you time now.
- Now? No, I haven't. When you will, we can speak at skype ut 20.00 o'clock .
- Ok.
-Bay
- Bay – Dziewczyna rozłączyła się, spojrzała na zegarek w telefonie, Była godzina 18.23. Zbliżyła się do Mateusza.
- Może byśmy się już powoli zbierali – Zaproponowała.
- Chyba masz rację -Przyznał.
Ubrali się i spakowali koc, ręczniki i papierki po cukierkach i pojechali do domu. Jechali inną drogą niż przyjechali. Aria wjechała na podjazd przed domem i sekundę później motor był już w garażu. Nagle za nią zjawił się Mateusz ( swoją maszynę zostawił na poboczu) i niespodziewanie ją przytulił, pozwolił jej się obrócić przodem do Siebie.
- Dziękuję – Szepnęła mu do ucha
- Za co? Zapytał.
- Za wszystko. Za to że jesteś. Za to, że mnie tam zabrałeś. Za mile spędzony czas z Tobą.
- Nie ma za co. Przecież jesteśmy przyjaciółmi od dzieciństwa.
- Wiem
- Muszę lecieć. Puścisz mnie?
- Nie wiem, jak poszczę to Sobie pójdziesz.
- Ale przyjdę jutro, zapomniałaś?
-Nie. Muszę nadrobić ten czas kiedy myśmy się nie widzieli.
- Rozumiem, ale ty zrozum, że muszę iść bo będę miał problemy z wujem.
- A co z twoją mamą?
- Zmarła dwa lata temu na raka.
- Nie wiedziałam.
- Mało osób o tym wie, niektórzy myślą że mnie miała dosyć i zostawiła mnie jej bratu.- Dziewczyna jeszcze mocniej go przytuliła
- A dlaczego miałaby mieć Ciebie dosyć – zainteresowała się tematem.
- Kiedy się dowiedziałem że jest chora miałem problemy z nauką, zacząłem się zadawać z ludźmi, z którymi nigdy w życiu bym się nie zadawał, zacząłem palić, pić, ćpać, a nawet kraść. Nie chciałem dopuścić do Siebie wiadomości, że moja kochana mama umrze. - Aria nie wiedziała co na to powiedzieć – Nikt się nie pytał dlaczego to robię, więc nikomu nigdy nie powiedziałem. Teraz jest mi się wstyd przyznać do tego. Kiedy zmarła uświadomiłem Sobie, że źle zrobiłem, powinienem być przy niej do końca, była sama. Nikt się nią nie interesował, a cały czas dzwoniła do różnych osób, za każdym razem zadając te same pytanie: czy zaopiekujecie się moim synem? Niestety nikt nie chciał mieć na głowie zbuntowanego nastolatka, jedynie mój samotny wuj się zgodził. Nigdy mi nie mówił dlaczego. Zawsze kiedy się go pytam dlaczego się zgodził to mówi, że nie ma teraz czasu na tak poważną rozmowę. Codziennie rano zadaję mu te pytanie, ale zawsze słyszę tą samą odpowiedź. Wiem, że kiedy pęknie i mi powie, ale nie wiem kiedy to zastąpi.
- Przepraszam, ale nie wiem co na to mam powiedzieć. Po prostu mnie zatkało.
- Rozumiem.
- Obiecałeś mi kiedyś, ze powiesz mi co się stało z twoim tatą, wiem tylko, że również nie żyje.
-Nie martw się. Kiedyś Tobie powiem. Obiecuję.
- A czemu nie teraz? - Spytała.
- To jest temat na dłuższą rozmowę, a ja już muszę już iść.
-Dobrze.
- To puścisz mnie?
- Ok – Puściła go, odprowadziła go do motoru, oczywiście przytulili się na pożegnanie o pojechał.
Adrianna poszła do domu, usiadła na kanapie i włączyła telewizor, szybko leciała po kanałach, chciała znaleźć jakiś film, zamiast tego zostawiła na jakimś kanale kryminalnym. Leciało tam coś o człowieku, który podpalał kiedyś domy, nie interesowało ją to za bardzo, więc poszła po laptop, usadowiła się znowu na kanapie i czekała aż Katherine będzie dostępna, oczywiście wiedziała, że jej przyjaciółka jest zawsze punktualna, a miała jeszcze godzinę czasu. Dziewczyna usłyszała głos telewizora, który mówił : „Jedzą z ofiar „podpalacza” była Aurelia Bond. Pokazali jej zdjęcie i powiedzieli : „To zdjęcie zostało znalezione przed jej domem” i pokazali zdjęcie spalonego domu. Arii łza pociekła po policzku. Nagle zjawił się jej tata.
- Na co patrzysz, skarbie?- Spytał.
- Coś o jakimś facecie co podpalał domu i pchał ludzi prosto w ogień. Dlaczego mi nie powiedziałeś?
- Czego? - Nie zrozumiał o co chodzi jego córce.
- Tego, że mama była ofiarą, tego... No „podpalacza.
- Masz racje powinienem był Ci powiedzieć, ale bałem się twojej reakcji. Dlatego też przeprowadziliśmy się do Nowego Jorku, bo bałem się o Ciebie., że „podpalacz” powróci.
- Ale mogłeś mi powiedzieć prawdę.
- Zdaję Sobie z tego sprawę. Po prostu nie wiedziałem jaj ten temat zacząć. Uwierz mi, próbowałem i to nie raz.
- Idę do mojego pokoju – poinformowała tatę i poszła na górę.
Zauważyła, że Kate jest na Skype, więc do niej zadzwoniła, przywitały się, Katherine zapytała co tak wcześnie, a ona odpowiedziała, że u niej jest dwudziesta (zapomniała strefach czasowych kiedy się z nią umówiła na skype. Kate chciała wiedzieć wszystko i dostała odpowiedź na każde pytanie. Rozmawiały dwie godziny, aż Aria musiała kończyć. Pożegnały się i Ada poszła pod prysznic, zaczęła śpiewać różne piosenki. Po godzinie wyszła, wysuszyła Sobie włosy i kombinowała jaką fryzurę jutro sobie zrobi, po godzinie stwierdziła, jutro sobie zrobi kłosa, na boku. Weszła do swojej garderoby, wybrała bluzkę na ramiączkach i zwykłe szorty, następnie przebrała się do piżamy, umyła zęby i poszła spać. Szybko zasnęła.
Śnił jej się koszmar, a mianowicie, że pożar, który został rozniecony przez podpalacza, gdy wepchnął ją do ognia, ona się obudziła z krzykiem, usłyszała kogoś chodzącego po domu. Niespodziewanie do jej pokoju wszedł jej tata, trzymający w rękach wiatrówkę.
- Co się stało?- zapytał zdziwiony tata.
- Nic. Śnił mi się koszmar i tyle. Nie wiedziałam, że mamy wiatrówkę w domu – Wskazała na przedmiot trzymany przez rodzica, on odłożył pistolet i usiadł na łóżku. Aria opowiedziała mi co jej się śniło, a on ją przytulił i zaczął pocieszać:
- Ten człowiek jest w wiezieniu i długo z niego nie wyjdzie. Nie masz się czym martwić, ma dożywocie.
- Kocham Ciebie, tato. - Wypowiedziała te bardzo szczerze.
- Ja Ciebie też, córeczko – Odpowiedział równie szczerze co córka. - Jest dopiero szósta, spróbuj zasnąć, może Ci się uda.
- Ok. Mam jedno małe pytanie.
- Jakie?
- Czy może Mateusz do mnie dzisiaj o dziesiątej przyjść? - Zapytała, serce zaczęło jej szybciej bić.
- Ależ oczywiście. Mogę już iść dalej spać? - Po tym pierwszym zdaniu puls jej się uspokoił.
Tata wziął wiatrówkę i wyszedł z pokoju cichutko zamykając drzwi. Dziewczyna została sama. Próbowała posłuchać rady ojca, przez godzinę próbowała zasnąć. Zawsze gdy zamykał oczy miała przed sobą człowieka, który jej się wcześniej śnił. Stwierdziła, że pogra w grę na telefonie, ale gdy chwyciła urządzenie komórkowe do ręki, ono zaczęło wibrować i wydawać dźwięki dzwoneczka, dostała SMSA od Toffika o treści : „To kiedy zaczynamy lekcje motocrossu?”,odpisała mu że dzisiaj nie ma czasu, ale ma jutrzejsze po południe wolne. Umówili się na drugą przy trasie i pisali dalej o różnych rzeczach.
Arii zachciało się pić, więc zeszła na dół, do kuchni, otworzyła lodówkę i wyciągnęła z niej sok z pomarańczy. Nalała sobie go do szklanki, kątem oka popatrzyła na zegar, „ To już jest dziewiąta, pójdę się się przebrać i zęby umyć, bo nie chcę, żeby Mateusz mnie widział w takim stanie” - pomyślała i tak uczyniła. Zrobiła Sobie kłosa na bok, gdy skończyła usłyszała dzwonek do drzwi, otworzyła drzwi, przed nimi stał Mateusz.
- Cześć. - Powiedziała
- Witam - odpowiedział przytulając ją na przywitanie
- Proszę, wejdź – Wskazała mu salon, a chłopak zrobił tak jak mu zaproponowało. - Usiądź, a ja przygotuję coś do picia, może być herbata? 
 - Jasne – Odpowiedział bez zastanowienia. Aria przyniosła dwa kubki z herbatka i duży talerz z różnymi słodyczami, były to między innymi czekoladki, Delicje, jakieś ciasteczka i inne. - Dużo się tutaj nie zmieniło. Musisz się tutaj, w tym domu dziwnie czuć wiedząc, że tu zginęła twoja mama. 
 - Masz racje, ale po jakimś czasie się przyzwyczaiłam do tej myśli, czasami mi się zdaje że czuję od niej obecność nawet kiedy mieszkałam w Ameryce. Tata mi zawsze tłumaczył, że mama w tym momencie się na mnie patrzy z nieba, bo się za mną stęskniła. Kiedy spełnisz tą obietnicę?- Spytała. 
- Jak chcesz to mogę powiedzieć Tobie teraz. – zaproponował
 - Ależ oczywiście.
 - A więc zaczynam. Mój tata, jak już zapewne wiesz był prawnikiem i przez niego dużo ludzi wylądowało w więzieniu. Gdy zaczął pracę to wsadził z kratki nijakiego Karola P., a on jakimś cudem uciekł z więzienia, jakiś czas go śledził i wybrał moment, kiedy go zabije. Działo się to wszystko kiedy miałem dwa latka, więc coś z tego pamiętam. Pamiętam jak przychodzę z mamą do domu, a w salonie leży nieżywy tata. Później okazało się, że to zrobił ten Karol P. którego wsadził do więzienia. - Opowiedział
 - Nie wiem co na to powiedzieć. A złapali go? 
 - Tak, przecież on uciekł.
 - To dobrze, że jest za kratami.
 Przez kolejne godziny rozmawiali, o wszystkim, czyli o tym czego nie zdążyli sobie wyjaśnić, gadając popijali herbatkę i jedli ciasteczka. Gdy wszystko zostało obgadane jej się przypomniało o tych książkach. Wstała z kanapy, schodami posła do góry i weszła do pokoju. Kiedy ona tam była, Mateusz również wstał i podszedł do małej drewnianej szafki, była zrobiona z mahoniu, na niej była ramka na zdjęcie i w niej piękna fotografia, na której, była mama Arii siedząca na pięknym rumaku. Koń miał przepiękny brązowy kolor z białą plamką na czole. Matti próbował przypomnieć sobie jak on się nazywał. „Ami... Amigo... Nie, ale coś podobnego, Amico!” Co to znaczy? Spytam się Arii jak przyjdzie”- pomyślał, obok zdjęcia, na które właśnie patrzał zauważył kolejne, tym razem, na nim był siedmioletni Mateusz i czteroletnia Aria. Na zdjęciu miał ubraną czarną czapkę z daszkiem i niebieski bluzkę bez rękawów, a ona żółty bezrękawnik. Odstawił przedmiot na miejsce i usadowił się z powrotem na kanapie, upił łyczek herbatki, zegar właśnie wybił godzinę trzynastą, w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi, którego Aria nie słyszała, więc Mateusz postanowił otworzyć drzwi. Stała przed nimi Dziewczyna, której on nie znał.
 - Witam. Jest Aria. - Spytała Jessica, która była zdziwiona na widok chłopaka                                             - Jest. Wejdź. - Powiedział, gdy dziewczyna weszła do środka to chłopak zawołał Arię, która zapomniała o ty, że umówiła się z Jessie.
Jej pierwsza reakcja, gdy zobaczyła swoją koleżankę dnia dzisiejszego była:
 - Co ty tutaj robisz?! Miałaś być o pierwszej, a jest – Spojrzała na zegar i zrobiła dziwną minę – Co? Pierwsza?!Jakim cudem – Natychmiast przeprosiła Jessie za zapomnienie.
 Przez dziesięć minut stali w milczeniu. Jessie cały czas patrzała na Mateusza. Dopiero po chwili Aria się zorientowała, że oni się nie znają, szybko ich sobie przedstawiła.
 - Co Ci się stało w twarz – Pokazała na jego bliznę.
 - Skomplikowane – odpowiedział po chwili namysłu. - Poparzyłem się kiedy byłem mały i została po tym blizna.
 - Co jest w tym skomplikowanego?
 - Dużo rzeczy. - Wtrąciła się Aria. - Nie wiesz jak on się poparzył.
 - Dobrze, a jak się poparzyłeś? – Spytała chłopaka, ale nie uzyskała konkretniej odpowiedzi.
 Mateusz niestety musiał już iść. Dziewczyny zostały same, po chwili Arii zaczęło burzeć w brzuchu, więc poszła do kuchni naszykować sobie coś do zjedzenia. W kuchni nagle znalazła się druga z dziewczyn, stanęła za nią i życzyła jej smacznego. Po tym jak Aria zjadła poszły do ogródka, który był bardzo obszerny, było tam dużo kwiatków, drzew owocowych, a tuż za nim, znajdowała się stajnia dla koni ( których akurat nie mieli), a obok wyznaczone miejsce dla skakania konno.
 - Macie konie? – zainteresowała się Jessie.
 - Kiedyś mieliśmy dwa piękne konie, ale cóż taka jest kolej rzeczy.
 - Umiesz jeździć konno?
 - Dawno nie jeździłam, chyba jeszcze umiem.
 - w pobliżu, jakiś koleś ma konie, na których można jeździć za darmo. Co byś powiedziała gdybyśmy tam poszli – zaproponowała
 - Sama nie wiem. Możemy iść, trzeba będzie tylko dłuższe spodnie ubrać. To zrobimy tak : pójdziemy się przebrać i spotkamy się przed moim domem, ok?
 -Ok.
 Po tych słowach dziewczyny przeszły dom dookoła i każdy poszedł do własnego mieszkania. Aria weszła do swojej garderoby i zastanawiała się, które spodnie będą najlepsze na jazdę konną. Po dziesięciu minutach wybrała spodnie Jeansowe pod kolana. Wychodząc poinformowała jeszcze tatę o swoich planach i wyszła przed dom. Jessie ubrała rybaczki. Poszły razem pojeździć konno. Arię dręczyły różne myśli, „Czy dam rade wsiąść znowu na konia? Czy się nie załamie nerwowa jak ostatnio, kiedy tata próbował mnie zmusić?”. Szły jakieś dziesięć minut i doszły na miejsce. Ada była naprawdę przerażona, sama nie wiedziała czemu się na to zgodziła. Facet od koni okazał się bardzo miły. Dziewczyny weszły do stajni i wybrały dwa konie. Ten co wybrała Aria nazywał się Kali, a ten co Jessie Moli. Obie wsiedli na konie. Ten facet zawołał jakiegoś chłopaka, który nazywał się Bartek. On podszedł do Arii i chwycił za uzdę, przedstawiając się.
 - Boisz się? – Zauważył – Pierwszy raz siedzisz na koniu?- Spytał
 - Troszeczkę się denerwuję. Dawno nie jeździłam. Sama nie wiem czemu się na to zgodziłam.
 - Jeździłaś już wcześniej?
 - Ostatni raz dziesięć lat temu. - Powiedziała i delikatnie kazała koniowi ruszyć. Bartek się jej przyglądał, podszedł no niego ten facet.
 - Ja tą dziołchę skądś znam, tylko skąd? - powiedział.
 Dziewczyny spokojnie jeździły na wyznaczony terenie. Aria jechała z taką gracją, jak w przeszłości jej mama, trzeba dodać że Aurelia było kiedyś jedną z najlepszych kobiet, które jeździły konno na świecie. Dziewczyna jednak ukrywała ten fakt przed wszystkimi. Godzina bardzo szybko minęła, więc dziewczyny musiały oddać konie temu facetowi. Idąc do domu odbyły rozmowę.
 - Nie wiedziałam, że tak świetnie jeździsz konno. Myślałam, że będziesz jeździć na moim poziomie, a nie na poziomie Aurelii Bond. - Tymi słowami rozmowę zaczęła Jessica.
  - Do niej mi dużo brakuje. Nie wierzę, że wiesz kto to jest.
 - Błagam, jak można się interesować jazdą konną i nie wiedzieć kto to Aurelia Bond? Myślałam, że ty się tym nie interesujesz. A jednak wiesz kto to jest.
 - To skomplikowane. Nie interesuję się tymi sławnymi osobami, które jeżdżą konno, ale ona jest wyjątkiem. Wiem o niej więcej od Ciebie. To jest pewne.
 - Akurat! Już Ci wierzę – Powiedziała z ironią w głosie Jessica.
 - Jeśli mi nie wierzysz to możemy zrobić mały quiz. Co ty na to? - zaproponowała z oburzeniem.
 - Ja zaczynam. Ile miała lat jak zginęła? - Jessie zadała pierwsze pytanie.
 - Dwadzieścia cztery. Jak się nazywał od niej mąż? - Padło drugie pytanie.
 - Eeee. Już wiem. Patrick. Jak brzmiało jej panieńskie nazwisko?
 - Fonia. W jakich okolicznościach zginęła?
 - Przez pożar. Kiedy miała urodziny?
 - 14-tego lutego. Co było przyczyną pożaru? - Zapadła cisza. Jessica zastanawiała się nad odpowiedzią bardzo długo.
 - To bardzo podchwytliwe pytanie – Stwierdziła, Na twarzy Arii pojawiło się wielkie dziwienie. - Przyczyna jest nie znana. - Powiedziała z dumą w głosie, lecz Ada pokiwała przecząco głową.- Co? Jestem tego pewna. Nikt nie zna przyczyny pożaru.
 - Niestety nie mogę się z tobą zgodzić. Ona zginęła przez podpalacza, który rozniecił pożar i popchał ją w ogień. Możesz tego nie wiedzieć.
 - To dlaczego zadałaś mi te pytanie? - Bo mi się ta gra znudziła. - Skłamała, ale było to po niej widać, więc Jessica na nią krzywo popatrzała – Okey. Nie umiem kłamać. Prawda jest taka, że nie mogę Tobie powiedzieć przyczyny tego pytania. To moja prywatna sprawa. - Aria zaczęła pokazywać coś rękami, dziewczyna nie zrozumiała o co jej może chodzić. - Moja mama była... - Zaczęła tłumaczyć co pokazała na migi- głucha. Ale nie możesz o tym nikomu powiedzieć, powoli będę się dla ciebie otwierać, Jeżeli nie powiesz tego co Tobie powiem nikomu, to zdradzę Ci moją największą tajemnice.
 - Ok nikomu nic nigdy nie powiem. To o czym będziemy rozmawiać będzie tylko między. Obiecuję. Nie rozumiem tylko jednej rzeczy. Dlaczego mi masz zamiar ufać, przecież my się ledwo co znamy?
 - Trudno stwierdzić – Stanęły na ulicy przed domem Arii. - Muszę już iść. - Przytuliła swoją nową przyjaciółkę i posła do domu. Weszła do domu, poszła do swojego pokoju, wzięła do ręki książę pod tytułem: „ Niemożliwe” i zaczęła czytać. Przeczytała dwadzieścia rozdziałów, była prawie dwunasta w nocy. Wzięła prysznic, ubrała piżamę i poszła spać.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Jak wam się podoba drugi rozdział? Mi osobiści się podoba. Mam nadzieje że wam się również podoba. Piszcie komentarze.
Rozdziały postaram się dodawać co tydzień w niedziele. Niekiedy mogą się pojawić wcześniej lub później, zależy to on mojego czasu.
Życzę miłego dnia. :* .